poniedziałek, 16 lutego 2015

Kręta i "krwista" droga do celu... Chcę być piękna/y... Dermabrazja :-)

Powoli robi nam się saga (moja mama kiedyś namiętnie czytała tę o „ludziach lodu” :-P), ale spokojnie nie będzie to tasiemiec rodem z „Mody na sukces” :-). Dzisiaj zapoznanie z kolejnym członkiem rodziny :-). Jest nim dermabrazja, najbardziej inwazyjna ze wszystkich dotychczas omówionych abrazji (inaczej ścieńczanie, peeling).
Post dla ludzi o mocnych nerwach, bo będą „ciekawe” zdjęcia :-P.
Mechanizm działania polega, jak i u poprzedniczek, na ścieraniu skóry. W tym celu stosuje się głowicę zakończoną frezem diamentowym, tarczę z tego samego materiału (masochizm w wydaniu EXCLUSIVE :-P), bądź skalpel (jest także wersja zabiegu laserowa- fizyczna oraz chemiczna).
Głębokość złuszczania jest indywidualna i zależna od celu zabiegu. Przeważnie sięga ona błony podstawnej naskórka, bądź górnych warstw skóry właściwej (równomiernie na całej powierzchni). Zależy to stricte od wskazań (nie każdy defekt wymaga przecież przekraczania granicy skórno-naskórkowej). Zabieg wykonuje się w znieczuleniu ogólnym lub miejscowym. Jest ono niezbędne, ze względu na ból towarzyszący tak głębokiej ingerencji. Obecnie bardziej popularne stało się znieczulenie miejscowe, gdyż nie wymaga hospitalizacji i umożliwia natychmiastowy powrót pacjenta do domu po zabiegu. Z racji faktu, że dermabrazja jest inwazyjna, konieczna jest rekonwalescencja (w zależności od głębokości złuszczania trwa nawet do miesiąca czasu). Sam zabieg nie jest długi. Mieści się w przedziale od 30 minut do 2 godzin. Jak nie trudno się domyślić, czas zależny jest od złuszczanej powierzchni. Po zabiegu aplikowany jest pacjentowi jałowy opatrunek nasączony substancjami przeciwwirusowymi i antybakteryjnymi zapobiegającymi ewentualnej infekcji (lepiej dmuchać na zimne).
Wspomniany opatrunek należy nosić około tygodnia (rzecz jasna nie jeden i ten sam, gdyż trzeba go regularnie zmieniać i stosować się ściśle do zaleceń). Po zabiegu najczęściej skóra jest opuchnięta. Prócz obrzęku normą są także zasinienia. Czas resorpcji (wchłonięcia) wybroczyn i zejścia opuchlizny jest dość indywidualny i zależy od zdolności regeneracyjnych organizmu. Jeżeli zabieg sięga swym poziomem naczyń krwionośnych, bądź głębiej, logiczne staje się, że pojawiają się strupy i wysięk :-). Po zdjęciu opatrunku pielęgnacja nie obejdzie się bez kremu ochronnego z wysokim filtrem SPF aż do całkowitej odbudowy skóry. Mimo iście niewyjściowego look'u efekty końcowe dermabrazji bywają naprawdę zdumiewające :-). Zdarza się, że zabieg wymaga powtórki z „rozrywki” (czasami nie jednej). Jednak nie wcześniej niż po 3, a najlepiej 6 miesiącach. Taki czas konieczny jest do pełnej regeneracji i właściwej stymulacji fibroblastów do produkcji kolagenu i elastyny.
W momencie, gdy dermabrazja jest przeprowadzona w znieczuleniu ogólnym, wymagane są podstawowe badania. Głównie grupa krwi, OB (odczyn Biernackiego, szybkość opadania krwinek w jednostce czasu, podwyższony świadczy o stanie zapalnym organizmu), wskaźnik krzepnięcia, poziom glukozy, ogólne badanie moczu. Obligatoryjne jest także szczepienie na WZW (wirusowe zapalenie wątroby) typu B. 
Z zabiegu muszą zrezygnować osoby ze skazami naczyniowymi, zaburzeniami krzepliwości, nieleczonym nadciśnieniem tętniczym, nieuregulowaną cukrzycą, infekcjami ropnymi skóry i śluzówek, tendencjami do bliznowacenia, niezdiagnozowanymi zmianami w miejscu zabiegowym, aktywnym trądzikiem sączącym i różowatym. Ponadto przeciwwskazania stanowią choroby wirusowe, bakteryjne i grzybicze w miejscu zabiegowym oraz problemy z pigmentacją skóry.
Teraz czas na wskazania, bo przecież nikt bez powodu nie pozbywa się naskórka :-), a tym bardziej skóry właściwej. Zaliczamy do nich: głębokie i rozległe blizny (głównie pooperacyjne i potrądzikowe), przebarwienia, tatuaże (w tym przypadku dużo lepszą skutecznością cieszą się lasery, ale każda metoda ma swoich zwolenników), głębokie zmarszczki i bruzdy oraz skóra wyraźnie pozbawiona jędrności.
Każdy zabieg inwazyjny wiąże się w pewnym stopniu (mniejszym lub większym) z ryzykiem powikłań. Najczęściej dotyczą one infekcji, reakcji alergicznych (np. na znieczulenie), bądź tworzenia keloidów (u pacjentów z tendencją do bliznowacenia).
Jeżeli chodzi o subiektywną ocenę, zabieg polecam dla osób z naprawdę głębokimi i obszernymi bliznami, trudnymi do zniwelowania metodami alternatywnymi. Można się również pokusić o dermabrazję jako pierwszy lift, gdyż znacząco poprawia „jakość” skóry (choć znam wiele równie skutecznych i mniej drastycznych metod w tej kwestii). Jest to duża ingerencja, obarczona ryzykiem powikłań, więc warto dokładnie sprawdzić kompetencje i doświadczenie osoby wykonującej (czytaj: nie każdy po studiach medycznych jest dobrym fachowcem i nie każda osoba po kursach jest gwarantem poprawnie wykonanej dermabrazji). Nie dyskredytuje lekarzy, ani koleżanek po fachu, gdyż to do pacjenta/klienta należy prawo wyboru (mówię tu o dermabrazji przeprowadzanej w znieczuleniu miejscowym, gdyż „narkoza” wymaga hospitalizacji, więc nie trudno ustalić osobę uprawnioną do przeprowadzenia zabiegu). Jak wspomniałam liczy się tu praktyka zawodowa (uwaga jednak na rutyniarzy, pracujących na akord, jak na taśmie).
Na zakończenie dodam jedynie, że to zabieg dla odważnych... Pozostałych (niemniej dzielnych, lecz nie mających czasu na rekonwalescencję i otwarte rany) zapraszam do gabinetów kosmetycznych i kosmetologicznych na zabiegi z użyciem metod alternatywnych :-D.


Źródła:
B. Jaroszewska Kosmetologia, Wydawnictwo Atena, Warszawa 2010
Martini M.C., Kosmetologia i farmakologia skóry Redakcja naukowa wydania polskiego Waldemar Placek, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2008.
drsankowski.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz